dev, test, pracowania itp - strona służąca kombinowaniu z php, mysql i innymi / jacek G

Pod rondem albo ja -glonojad

Czas wrócić do szarej codzienności, która choć nie oszałamia tak jak wczorajsze występy Gracjana bywa przyjemna i zasługuje na kontemplację. Przejście podziemne pod Rondem Czyżyńskim to jedno z najciekawszych miejsc w tej części miasta.Dziwi mnie, że do tej pory nie wykorzystano go w żadnym filmie sensacyjnym. Lubię obserwować przechodniów, którzy po każdym zejściu wgłąb tych klaustrofobicznych tuneli są oszołomieni choćby był to element ich codziennej marszruty. W przejściu pod rondem jest sporo sklepów z różnymi drobiazgami. W otoczeniu wilgotnych betonowych ścian, wszystkie zaklinacze rzeczywistości: zabawki, plastikowa biżuteria, świecące breloki, sztuczne kwiaty i wszelkiej maści bibeloty wyglądają niesamowicie. Tunel likwiduje ich moc, a raczej obnaża słabość mentalną ludzi, którzy potrzebują erzacu luksusu oraz pozornej wygody. Pod rondem Czyżyńskim czar pryska. Okazuje się, że w ostatecznym rozrachunku jesteśmy tylko biologicznym komponentem naszych stanowisk pracy, który ma sprawnie dotrzeć z miejsca składowania do oznaczonego celu gdzie ma wydajnie działać. Po ośmiu godzinach należy wsiąść do odpowiedniego pojazdu MPK przejść korytarzem w kierunku miejsca składowania gdzie czeka posiłek regeneracyjny i konserwacja do następnego dnia pracy. Bolesnej oczywistości nie zmienią druciane figurki, drzewka szczęścia ani pokrowiec na komórkę w wesołe wzorki. Za każdym razem kiedy jednym z tych tuneli dopada mnie myśl, ze może PRL był krajem mniej zakłamanym od tej nowej, wolnorynkowej komuny, której wszyscy codziennie służymy. Stara komuna operowała rozmawiała z poddanymi językiem technicznym. Podziemny bunkier w Czyżynach pełni tą samą funkcję co korytarz pod Galerią Krakowską, tyle że nie przewidziano miejsca na reklamy. Wchodzę i roztapiam się. Szuram nogami po betonowej posadzce i wiem, że jestem tylko robotem, mięsną kukiełką etc. Przyjmuję to ze spokojem. Irytyję się dopiero w pobliskim supermarkecie sieci Carrefour. Te wszystkie rustykalne stoiska, ławeczki i agawy w dużych donicach, ozdobne detale kojarzą mi się z plastikowym nurkiem, którego można wsadzić do akwarium ku niepotwierdzonej jak dotąd uciesze gupików oraz neonek. Wielu potrzebuje atrap, które mają nadać pozory normalności, nienaturalnemu otoczeniu. Skoro już zbłądziłem na manowce akwarystycznej metafory - ja mam o tyle lepiej, że jestem ludzkim odpowiednikiem glonojada ( http://pl.wikipedia.org/wiki/Glonojad ), żyję przy dnie więc pod rondem szukam nowych graffiti, vlepek lub różnych zajmujących okruchów codzienności więc do dekorowania sobie życia i prób zaczarowania najbliższego otoczenia nie potrzebuję żadnych plastikowych gadżetów ani rozrywkowej prasy.

O autorze

nick: panmuchomor
skąd: Kraków, Polska
url: http://panmuchomor.pinger.pl/
data dodania: 2008-11-12 04:25:43

Zobacz te|:najlepsze wpisy

zobacz

o stronie
panama
programowanie
linuks
informatyka
alaska
radio
medycyna
reklamy
imprezy
telewizja

jakaś stopka / strona testowa nr3 dla php, mysql, mod_rewrite, xml

historia sztuki | breakbeat | zwrot holandia | teatr tv | podatek | kudlata90 | artykuly big | fiat | edukacja przedszkolna | poppers | gary numan | Sportowe buty nike do koszykówki i biegania. | programy | gry dla dziewczyn | katalog